Zapomniany marketing, który jest klientem

Tytuł:
Zapomniany marketing – kto jest klientem?

Liczba słów:
723

Podsumowanie:
Niedawno byłem świadkiem kilku dyskusji między „marketerami internetowymi”, które przypomniały mi prawdziwy świat marketingu offline i jak to się ma do świata internetu w obecnym stanie. Obie dyskusje dotyczyły Google, co nie jest niczym niezwykłym; i oba doprowadziły mnie do przekonania, że wielu poszukujących pieniędzy w Internecie, którzy uważają się za sprzedawców internetowych, jest daleko od zrozumienia, czym naprawdę jest marketing.

Jak to często bywa, były takie, które …

Słowa kluczowe:
marketing online, publikowanie, adsense, google adsense, marketing w witrynach internetowych, publikowanie w sieci, reklama

Treść artykułu:
Niedawno byłem świadkiem kilku dyskusji między „marketerami internetowymi”, podczas których przypomniałem sobie prawdziwy świat marketingu offline i jego związek ze światem Internet w obecnym stanie. Obie dyskusje dotyczyły Google, co nie jest niczym niezwykłym; i oba doprowadziły mnie do przekonania, że wielu poszukujących pieniędzy w Internecie, którzy uważają się za sprzedawców internetowych, jest daleko od zrozumienia, czym naprawdę jest marketing.

Jak to często bywa, byli tacy, którzy postrzegali Google jako wielkiego ogra, który chciał powstrzymać ich od zarabiania na życie, i oni byli tymi, którzy pobudzili dyskusję na temat Google Adsense.

Google Adsense – kto jest tutaj klientem?

Jeśli chodzi o reklamę internetową, Google jest liderem rynku i zasłużenie. Ich pionierskie podejście zawsze wyprzedzało opozycję, chociaż inni starają się nadrobić zaległości. Pełnią jednak podwójną rolę, o czym świadczą dwa produkty: Adsense i Adwords.

Na potrzeby tej dyskusji skoncentruję się na Adsense, ponieważ w tym miejscu wielu „marketingowców” internetowych wydaje się być zdezorientowanych. Dla tych, którzy nie wiedzą o Adsense, jest to produkt partnerski Google, w ramach którego Google i właściciele witryn internetowych zawierają umowę z wydawcą internetowym na wyświetlanie reklam Google w ich witrynach internetowych i dzielenie się wszelkimi dochodami, gdy ktoś kliknie reklamy. Adsense dał wielu właścicielom witryn internetowych szansę na dodatkowe dochody.

To, co wydało mi się tak dziwne w jednej z dyskusji, o których wspomniałem w pierwszym akapicie, to fakt, że niektórzy właściciele witryn internetowych postrzegają siebie jako klientów, a Google jako dostawcę, jeśli chodzi o Adsense. Pochodząc z prawdziwego świata reklamy w czasopismach, nie mam problemu ze zrozumieniem, że to wydawca jest dostawcą, a reklamodawca lub jego agent klientem.

Ci, którzy chcą przyciągnąć reklamę w jakiejkolwiek formie do magazynu, wiedzą, że jako wydawca muszą najpierw zadbać o swoich czytelników. W tym celu starają się zapewnić dobrą jakość materiału dla magazynu i zaprezentować go w atrakcyjny sposób, który przyciągnie i zatrzyma czytelników. Dopiero gdy to zrobią, mogą liczyć na przyciągnięcie dobrych klientów reklamowych.

Ostatecznie ci, którzy przetrwają w publikowaniu online w dłuższej perspektywie i będą zależni od przychodów z reklam, rozpoznają, że reklamodawca jest klientem i należy go traktować jak klient, a nie dostawca usługa. Google może nie jest tradycyjnym nabywcą mediów, ale jest pierwszym z nowej fali nabywców mediów, którzy będą dawać dużo energii na dłuższą metę.

Na razie wydaje się jednak, że wielu właścicieli witryn internetowych uważa, że Google jest im winien utrzymanie, a ich klientami są wydawca. Tacy ludzie mogą odnieść korzyść z podróży do rzeczywistości, do księgarni lub stoiska z czasopismami, gdzie mogą przeglądać magazyny i zobaczyć, o co chodzi w publikowaniu.

Dlaczego właściciele witryn internetowych powinni pisać kopię?

Druga dyskusja była w pewnym sensie powiązana, ponieważ odzwierciedlała sposób, w jaki wielu marketerów internetowych nie postrzega siebie jako wydawców internetowych, ale ludzi, którzy muszą używać najnowszych narzędzi do oszukiwania wyszukiwarek. Ta dyskusja dotyczyła zduplikowanych treści i tego, czy korzystanie z takich treści spowoduje, że wydawcy zablokują je w Google. Szybko przeszedł do artykułów z prawami do publicznych etykiet i stopnia, w jakim, jeśli w ogóle, należy je przepisać.

Niektórzy, jak ja, zdecydowanie opowiadali się za przepisaniem, aby strona internetowa była konkurencyjna. Nie było co do tego wyraźnej różnicy zdań, ale kiedy jedna osoba przyjęła pomysł na pokład, reakcja była następująca: „Ok, jakich narzędzi używasz?”

Odzwierciedla to tendencję wśród osób próbujących zarabiać na życie online, że rozwiązaniem każdego problemu jest narzędzie, oprogramowanie, które wykonuje pracę za Ciebie. W niektórych przypadkach wszystko jest bardzo dobre, ale jeśli chodzi o pisanie artykułu? Czy prawdziwy wydawca chciałby, aby oprogramowanie przepisało artykuł? Nie, oczywiście nie.

W dłuższej perspektywie to te firmy, które rozumieją swój rynek, przetrwają i prosperują. Rozpoznanie klienta nie jest złym miejscem do rozpoczęcia; i zrozumienie, że będą oczekiwać dobrej jakości

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *