Oto historia Lynne i Dave’a.

Tytuł:
To jest historia Lynne i Dave’a.

Liczba słów:
2035

Podsumowanie:
Prawdziwa historia Lynne i Dave – różnych doradców inwestycyjnych i strategii dotyczących biuletynów. Różne wyniki. Autor: Glenn Harrington z Harrington Newsletter Co.

Słowa kluczowe:
newsletter, lojalność, doradca inwestycyjny, CRM, lojalność klientów, marketing, polecenia, marketing

Artykuł Treść:
(Uwaga dla czytelnika: jest to aktualna historia stworzona i opowiedziana przez Glenna Harringtona z Harrington Newsletter Company. Inne wersje tej historii są w obiegu, zwłaszcza w zachodniej Kanadzie. To jest oryginał.)

Lynne i Dave to dwaj odnoszący sukcesy doradcy ds. Inwestycji detalicznych, z których obaj korzystali z biuletynu Harrington, a jeden z nich pozostaje odnoszącym sukcesy doradcą inwestycyjnym.

Lynne wydawała biuletyn Harrington przez pięć lat hossy, a następnie wstrzymał go, gdy rynek akcji zaczął się bessy. Odeszła na emeryturę kilka miesięcy później. Historia Dave’a ma odbicie, ale nie na giełdzie. Naprawdę znalazł źródło odporności w relacjach z klientami – serce.

Historia Lynne i Dave’a to historia różnych podejść lub filozofii dotyczących biuletynów i relacji z klientami. Odzwierciedla również sposób, w jaki postacie ludzi pokazują się w ich firmach. Jestem głęboko przekonany, że opłaca się pozwolić swojej postaci zabłysnąć w biznesie – nawet jeśli niektórzy ludzie nie lubią twoich prawdziwych kolorów. Zobaczymy na końcu tej historii, jakie wnioski mogli wyciągnąć Lynne i Dave.

Kiedy Lynne podpisała kontrakt z Glennem Harringtonem, była doradcą inwestycyjnym o wysokich obrotach i najwyższych dochodach. Regularnie organizowała seminaria. Robiła częste reklamy. Zapewniła swoim klientom dobre wyniki. Jej klienci byli zadowoleni ze zwrotów z inwestycji. Lynne w związku z tym położyła nacisk na swoją bystrość w doborze akcji, kiedy przedstawiała się światu.

W marketingu powszechną zasadą jest skupienie się na tym, w czym jesteś najlepszy lub na tym, co czyni Cię wyjątkowym. Lynne uznała to za wyniki w doborze akcji, które cieszyły się jej klientami. Zrobiła więc swoją propozycję sprzedaży.

Dave się różnił. Przyszedł do nas kilka lat po tym, jak zrobiła to Lynne. Dave był skromniejszy. Rzadko składał oświadczenia dotyczące wydajności. Jeśli chodzi o to, co było ważne dla Lynne, Dave mówił o uzyskiwaniu dobrych zwrotów dla swoich inwestorów. Jednak nie był zbyt dumny ze swojej zdolności do generowania konkurencyjnych zysków dla ludzi. Co ważniejsze, dał ludziom pewność, że zadba o ich pieniądze, a następnie je dostarczy.

Lynne była wyższym doradcą inwestycyjnym. Jednym z powodów, dla których przyszła do nas – a właściwie głównym powodem, dla którego Lynne przyszła do nas – był fakt, że w zasadzie odrzuciła firmowy biuletyn. Lynne nie chciała biuletynu dla siedziby głównej, który zawierałby porady dotyczące wyboru zapasów, z wklejonym jej imieniem i zdjęciem. Zbieranie zapasów uważała za swoją specjalność.

Dla Lynne ważne było, aby miała własne roszczenia. Miała reputację, którą mogła utrzymać i na której mogła rozwijać. Ważne było dla niej, aby jej biuletyn był autentycznie jej własnym. Jej pomysły zostały wyrażone przez nas w jej biuletynie, z pewną wartością dodaną od nas. Biuletyny publikowaliśmy dla Lynne przez około pięć lat – to znaczy zanim przeszła na emeryturę.

Dave zaczął z nami współpracować, ponieważ kupował tak zwany biuletyn „z półki” lub „w puszkach” z usługi biuletynowej. Nie z jego siedziby. Jego firma nie miała biuletynu w centrali, który by nawet wziął pod uwagę, chociaż jego centrala zachęcała doradców do korzystania z biuletynów.

Tak więc Dave zasubskrybował usługę biuletynu, w której jego imię i nazwisko, zdjęcie i numer telefonu zostały wklejone z wstępnie napisaną, wstępnie zatwierdzoną treścią oraz logo jego firmy i zrzeczeniem się odpowiedzialności. Miał nawet wybór, które artykuły będą umieszczane w tych biuletynach. Obsługa dała mu małe menu, aby mógł wybrać artykuły, które chciał umieścić w swoim biuletynie – za każdym razem, jeśli chciał.

W każdym razie, mimo że Dave uważał gotową usługę za lepszą niż firmowy biuletyn, przyszedł do nas, ponieważ, szczerze mówiąc, czuł się zawstydzony wysyłaniem biuletynu, w którym nie było jego treści. Czuł się nieswojo, że w tym biuletynie brakowało autentyczności. Martwił się, że któregoś dnia ktoś będzie miał pytanie i będzie mógł udzielić odpowiedzi sprzecznej z treścią biuletynu. Tak więc Dave szukał autentyczności i bardziej autentycznego połączenia z ludźmi, którzy słuchaliby jego biuletynu jako jego głosu.

W ciągu pięciu lat, kiedy tworzyliśmy biuletyny dla Lynne, kilkakrotnie doradzałem jej, że relacje z klientami to coś więcej niż udzielanie porad dotyczących doboru akcji i generowanie zwrotów z inwestycji. Jako kobieta z branży inwestycyjnej uważała, że bardzo ważne jest, aby wyglądać bardziej profesjonalnie niż osobiście. Jej phil

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *