Marketingowe sekrety klauna klasy

Tytuł:
Marketingowe sekrety klauna klasy

Liczba słów:
775

Podsumowanie:
Często najlepsze komunikaty marketingowe są warzone w umysłach najbardziej wybrednych członków drużyna. Odkryj powody, dla których warto pozwolić najbardziej irracjonalnym z was robić to, co robią najlepiej … przeszkadzać i dać się zauważyć.

Słowa kluczowe:
reklama, marketing, promocja, pomysły, franczyza, możliwość biznesowa

Treść artykułu:
Tworzenie silnej marki i ustanowienie pozycji lidera na rynku jest jednym z największych obowiązków franczyzodawcy. Większość firm franczyzowych, przynajmniej na początku, ma na to rozczarowujący budżet reklamowy. Zbyt często przyjmują ostrożne podejście marketingowe, nie chcąc popełnić błędu. W końcu obierają najbardziej oczywisty, logiczny kurs i stają się nie do odróżnienia od reszty stada. Ci, którzy tworzą przełomowe marki, łamią zasady. Rozumieją siłę odważnego, nierozcieńczonego pomysłu. Choć mogli być uczniami klasy A, znają marketingowe sekrety klauna klasy (MSCC).

Oto jak nauczyłem się MSCC. Byłem laureatem klasowego klauna Sacred Heart Grammar School, a później clown-in-residence, uzyskując tytuł magistra z literatury beletrystycznej. Kontynuowałem, ku nieustającej radości moich rodziców, aby zostać ulicznym muzykiem grającym na banjo, występującym poza jednymi z najlepszych miejsc w Chicago. Muzyka uliczna była właściwie najlepszym możliwym przygotowaniem do mojej kariery jako guru marketingu i rozwoju marki. Kiedy Twój model biznesowy obejmuje rozdawanie produktu za darmo, a następnie przekonanie klientów, że i tak powinni ci za to zapłacić, szybko nauczysz się angażować i zachwycać, albo inaczej.

lt;bgt; Czasami potrzeba wioski (idiota) lt;/bgt;

Kilka dekad temu, w mistycznej krainie Ohio, zarejestrowałem się na konkurs banjo na nadchodzącym festiwalu . Żałowałem tego, gdy tylko przyjechałem. Było morze widzów, w większości wyglądających (celowo lub nieumyślnie) jak rekonstruktorzy wojny domowej. Było dosłownie dziesiątki zawodników grających na banjo klasy A-student, których łączyła wspólna więź bycia co najmniej dwa razy lepszymi ode mnie. W połowie zawodów szef zawołał moje imię i niechętnie wszedłem na scenę, ubrany w czapkę derby, spodnie we wzór paisley i tęczowe szelki. Rekonstruktorzy zaczęli chichotać. Emcee zapytał mnie, w ilu konkursach banjo brałem udział.

„W tym ten?” Zapytałam.

„Tak, łącznie z tym”, powiedział.

Zastanawiałem się przez kilka chwil, po czym odpowiedziałem: „Jeden”.

Tłum wybuchnął tak hałaśliwym śmiechem, że mnie to przeraziło. Śmiali się i śmiali, jakby to był najzabawniejszy żart, jaki kiedykolwiek słyszeli. Oceniając sytuację, porzuciłem trudną melodię, którą planowałem zagrać, i uruchomiłem komiks „Schizophrenic Dueling Banjos”, w którym gorączkowo gram obie części słynnej melodii.

Brawa były gromkie. Zająłem technicznie niezasłużone trzecie miejsce z około 40 i byłem celebrytą przez resztę dnia. Wśród poważnych banjoistów słychać było wielkie zawodzenie i zgrzytanie zębów. Klasowy klaun pokonał uczniów klasy A.

To było dla mnie ważne objawienie marketingowe. Wszyscy poważni, biegli technicznie zawodnicy grali te same melodie. Wszyscy tak bardzo starali się zrobić to, co powinni, tak bardzo starali się nie popełnić błędu, że stali się nie do odróżnienia od siebie. Tłum nie był tam ze względu na biegłość techniczną: chcieli się zabawić w niedzielne popołudnie. Jakaś osobowość. Trochę rozrywki. Pewna ulga.

lt;bgt; Wyślij klaunów lt;/bgt;

Pod koniec lat 70., przed moim pierwszym rokiem w college’u, wszyscy musieliśmy przesyłać zdjęcia do publikacji New Student Record. Każdy facet wysłał swoje najfajniejsze zdjęcie, to, na którym opiera się o sztuczną brzozę, a jego naszyjnik z muszli puka był widoczny z jego rozpiętej koszuli. Widzisz, chodziło o to, żeby zdobyć laski. Kiedy przeglądałem swoje zdjęcia, poczułem się tak żałośnie, że zrobiłem szybkie zdjęcie siebie w nosie i okularach Groucho Marxa i wysłałem je. Kiedy opublikowano NSR, zostałem zalany telefonami od ludzi, którzy chcieli się ze mną spotkać. W rzeczywistości za każdym razem, gdy ryzykowałem, że wyglądam na wyjątkowo głupiego, w jakiś sposób zostałem nagrodzony.

Nie chodzi o to, że humor jest odpowiednim podejściem do każdej kampanii reklamowej. To nie jest. Ale zazwyczaj jest nonkonformizm. Twoim celem jest wzbudzenie zainteresowania. Wyróżniać się. Aby odróżnić się od stada. Jeśli chodzi o dyrektora finansowego, zatrudnij ucznia klasy A. Ale jeśli chodzi o zwrócenie na siebie uwagi, potrzebujesz faceta, który siedział w tylnym rzędzie. W mikrokosmosie świata biznesu, w dużej klasie, musisz zatrudnić klasowego klauna i pozwolić mu zabrać się do pracy.

Założę się, że następnym razem, gdy zobaczysz naprawdę świetną reklamę lub reklamę, warto porozmawiać

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *