Czego mój kot nauczył mnie o marketingu niszowym

Tytuł:
Czego mój kot nauczył mnie o marketingu niszowym

Liczba słów:
756

Podsumowanie:
Niektórzy ludzie to „psy”, inni „koty” ”. Jestem kotem. Bez względu na to, które zwierzę wolisz, wszyscy możemy zgodzić się, że zwierzęta domowe wzbogacają nasze życie na wiele sposobów. Dostarczają bezwarunkowego uczucia, nie obchodzi ich, jak wyglądamy, a czasem nawet dają nam życiową lekcję.

Ale nigdy nie spodziewałem się, że mój kot nauczy mnie marketingu! Dokładniej mówiąc, niszowa lekcja marketingu.

W tym momencie miłośnicy psów czytający to twierdzą, że ten kot to cr …

Słowa kluczowe:
nisza, marketing, nisze, słowa kluczowe, adsense, treść, słownik, unikat, treść

Treść artykułu:
Niektórzy ludzie to „ludzie-psy”, inni „ludzie-kot”. Jestem kotem. Bez względu na to, które zwierzę wolisz, wszyscy możemy zgodzić się, że zwierzęta domowe wzbogacają nasze życie na wiele sposobów. Dostarczają bezwarunkowego uczucia, nie obchodzi ich, jak wyglądamy, a czasem nawet dają nam życiową lekcję.

Ale nigdy nie spodziewałem się, że mój kot nauczy mnie marketingu! Dokładniej mówiąc, niszowa lekcja marketingu.

W tym momencie miłośnicy psów czytający to mówią, że ten kot jest szalony. Ale ja nie jestem. Oto jak to się stało.

Podobnie jak miliony innych miłośników zwierząt, kupiłem mnóstwo zabawek dla zwierząt. Wszyscy chcemy mieć możliwość interakcji z naszymi zwierzakami, ale mimo to nie nudzą się, gdy nas nie ma.

Mój kot przeszedł przez zwykły asortyment zabawek: piórka, kulki z dzwoneczkami, kulki piankowe, kocimiętka, sznurek i asortyment wypchanych gryzoni. Ponieważ wszyscy chcemy jak najlepiej dla naszych futrzanych przyjaciół, kupiłem największego pluszowego szczura, jakiego mogłem znaleźć. Od czasu do czasu pociągał nosem, ale przeważnie był ignorowany.

Średniej wielkości pluszowe myszy przyciągały więcej uwagi, ale tylko wtedy, gdy poruszałem myszą lub rzucałem nią dla kota. Nie bawiłby się nim sam.

Wtedy mój kot dostał parę małych pluszowych myszy. Myślałem, że są za małe i zostaną zignorowani tak jak olbrzymi szczur.

Chłopie, myliłem się!

Jak lew na gazeli, mój kot rzucił się na malutką mysz i pobił ją, której nigdy nie zapomni. Grał w hokeja na myszy po domu, strzelając gole pod lodówką i kuchenką. Grał w baseball, podrzucając mysz wysoko w powietrze i łapiąc ją ponownie lub uderzając w home run w drodze na dół. Grał w lwa z dżungli, dumnie niosąc zdobycz z powrotem do czekającej dumy (mnie!).

Więc co te wszystkie ciepłe, puszyste koty mają wspólnego ze sprzedażą online?

To metafora marketingu niszowego. Kot jest konsumentem. Zabawki dla kotów to Twoje produkty. Ostatecznym celem jest dopasowanie tego pierwszego do drugiego.

Twój pierwszy produkt, olbrzymi szczur, wzbudził mgliste zainteresowanie konsumenta (kota). Konsument powąchał Twoją reklamę lub stronę sprzedaży, ale nie podobało mu się to, co wąchał, i poszedł dalej. Brak sprzedaży.

Twój drugi produkt, średniej wielkości myszy, był bardziej interesujący dla potencjalnego nabywcy. Podjąłby działanie, ale tylko po intensywnym podpowiedzi z Twojej strony. Prawdopodobnie musiałbyś dużo wydać na reklamy płatne za kliknięcie lub rozdać wiele bonusów, aby zdobyć jego firmę. Można dokonać kilku transakcji sprzedaży, ale uzyskanie takiej sprzedaży byłoby kosztowne.

Ale twój trzeci produkt, mini-mysz, był czystą magią! Twój kot-konsument spojrzał tylko raz, coś w jego mózgu kliknęło i dokonano sprzedaży. To było tak, jakby Twój produkt był kluczem, który odblokował część mózgu klienta, która wyzwoliła impuls zakupowy. Pula!

Tego nauczył mnie mój kot o niszowym marketingu. Musisz znaleźć produkt, którego ktoś desperacko pragnie (najlepiej duża grupa osób). Ten produkt musi być dokładnie tym, czego szukali, nawet jeśli nie wiedzieli, że go chcą! To musi być tak kuszące, że klient bardziej przejmuje się zabawą swoją nową zabawką niż płaceniem za nią.

Widzisz, popełniłem klasyczny błąd produktu informacyjnego z moim kotem. Dałem mu to, co myślałem, że by chciał. Zmarnowałem pieniądze, promując mu duże wypchane gryzonie i mnóstwo innych zabawek. Nie zapytałem go, czego potrzebuje, i daj mu to!

Nie popełnij tego samego błędu! Najpierw dowiedz się, czego chcą Twoi klienci i daj im to. Następnie zobacz, jak rzucają się na nią tak szybko, że proces płatności jest dla nich prawie czymś dodatkowym.

Od tamtego czasu dowiedziałem się, że mini-myszy są mniej więcej tego samego rozmiaru co prawdziwe myszy. Nic dziwnego, że kot został na nich natychmiast sprzedany! Nigdy nie widział prawdziwej myszy, ale w jego mózgu znajdowała się nisza wielkości mini-myszki, którą natychmiast zaspokoiła najmniejsza myszka.

Nie dawaj swoim klientom tego, czego Twoim zdaniem potrzebują. Zapytaj ich, czego chcą, i daj im to. Wtedy naprawdę stworzysz lepszą pułapkę na myszy i pokonają ścieżkę do twoich drzwi (i twojego konta bankowego)!

Dowiedz się więcej o zarabianiu większych pieniędzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *